Zamiatacze

1-3

Rozdział #1 - Wyprawa po zapasy (część 3)

10 września 2518 - ? ? ? ? ? ?

- Glenn! - zawołał Hager
- Tak?
- Hoarderzy nie wrócili, martwię się, że coś się im stało.
- Jeżeli tak, to trudno, pewnie dezerterzy ich porwali.
- Musimy im pomóc! - krzyknął Hager - Przecież to nasi przyjaciele
- Lepiej nie zadzierać z dezerterami, mogą w końcu zaatakować nasz Dystrykt, a tego byśmy nie chcieli.
- Czyli nie masz zamiaru im pomóc?
- Nie - odpowiedział Glenn oddalając się od Hagera - I tobie także radzę tego nie robić!
- Jeszcze zobaczymy... - powiedział pod nosem chłopak i skierował się do swojego namiotu.

 Jake otworzył oczy. Leżał na twardej, drewnianej podłodze. Spróbował się podnieść, lecz jego ręce i nogi były związane.
- Obudził się pierwszy zawodnik! - krzyknął ktoś i chwilę potem Jake zobaczył przed sobą człowieka, którego twarz okryta była bandaną. Mężczyzna przewrócił go na brzuch i nożem przeciął więzy krępujące Jake'owi nogi i ręce.
- Wstawaj! - nakazał ten sam głos.
Mężczyzna podniósł się z lekką trudnością. Nogi i ręce bolały go niemiłosiernie. Popatrzył w stronę, z której dochodził głos i zobaczył tam osobę, ubraną w skórzaną kurtkę trzymającą w ręce zardzewiałego Kalashnikov'a. Uzbrojony mężczyzna skierował lufę broni na otwór w ścianie.
- Idziesz! - nakazał ponownie.
Jake nie mając większego wyboru skierował się do wyłomu. Wyjrzał przez niego i zobaczył coś na kształt areny. Na trybunach siedzieli ludzie, wszyscy podobnie ubrani jak mężczyzna za nim. Zauważył także, że wyłom prowadzi do wnętrza areny. Usłyszał trzask za sobą i zobaczył, że otwór którym wyszedł został zamknięty. Skierował się ku środkowi areny, aby zobaczyć jakąś drogę wyjścia. Ziemia była obsypana piaskiem, a cała arena miała kształt kręgu. Na ścianach Jake dostrzegł wiele sporych wyłomów, które były zablokowane. Przed sobą na trybunach zauważył, że siedzi mniej ludzi. Był tam tylko wielki tron, na którym zasiadał mężczyzna z blizną na lewym oku. Obok niego stali strażnicy uzbrojeni w strzelby, z tyłu, na szczycie trybun Jake dostrzegł kilku snajperów. Mężczyzna domyślił się, że facet zasiadający na tronie musi być ich przywódcą.  Skierował się ku środkowi areny i przypatrzył się ludziom zasiadającym na trybunach. Wszyscy mieli na twarzy bandany i mieli przy sobie broń, lecz nie przeląkł się tym. Zamurowało go, gdy zobaczył na trybunach Mike'a. Był związany i miał zatkane usta. Do jego głowy przyłożona była lufa. Po chwili przywódca wstał i ogłosił:
- Witam wszystkich tu zebranych. Tak jak ja przybyliście tutaj, aby obejrzeć, jak ci tutaj ludzi walczą na śmierć i życie z... - przerwał - a zresztą, niech sami się przekonają! - skończył i usiadł z uśmiechem na ustach. Chwilę później obok Jake'a wylądowała na ziemi metalowa pałka. Usłyszał zgrzytający dźwięk i zobaczył, że jeden z wyłomów się otwiera. Gdy był już w pełni otwarty w jego wnętrzu rozbłysła para czerwonych ślepi.

 

 Hager spakował najpotrzebniejsze rzeczy i wymknął się po cichu z Dystryktu. Wziął ze sobą mapę, na której zaznaczona była apteka, oraz przypuszczalna baza dezerterów. Zabrał ze sobą także swojego starego Desert Eagle'a którego znalazł pod ladą na starej stacji benzynowej. Miał do niego, co prawda tylko 4 pociski, ale lepsze to było niż nic. Spakował także swój nóż żołnierski i prowiant w razie gdyby musiał zostać tam dłużej. Musiał pójść sam, ponieważ gdyby komuś powiedział zostałby pewnie zamknięty i nie wypuszczony do czasu, gdy chęć uratowania kumpli wyjdzie mu z głowy. Hager się bał, ale nie poddał się ponieważ wiedział, że jego przyjaciele mają spore kłopoty, i nawet nie wiedział jak bardzo...


This website was created for free with Stronygratis.pl. Would you also like to have your own website?
Sign up for free